Zasadzka
Czas na rozwikłanie tej zagadki.
Kto jest moim prześladowcą?
Komu zależy na wsadzeniu mnie do pudła?
Myślę, że już niedługo wszystkiego się dowiemy.
Postanowiłam zorganizować zasadzkę. Do jej realizacji potrzebowałam jedynie Pana Oszusta, który (na jego własne szczęście) zgodził się mi pomóc. Plan był obmyślony co do najmniejszego szczegółu, więc nie miał szansy się nie powieść. Pomysł był następujący: Pan Oszust miał skontaktować się z moim prześladowcą i zdać mu szczegóły dotyczące postępów śledztwa. Następnie obiecując całkowitą dyskrecję poprosić o spotkanie w celu rozliczenia się z prowadzonych przez niego usług. Tłumacząc się przy tym, że woli wynagrodzenie w gotówce, by nie zostawiać śladów na koncie bankowym dostając taki nagły zastrzyk pieniędzy.
Jeżeli natomiast chodzi o moje zadanie w tej całej układance to musiałam tylko ukryć się w krzakach i cicho obserwować całe spotkanie.
I tak też zrobiliśmy.
Prześladowca odezwał się po dwóch godzinach od wysłania wiadomości. Ku mojemu zdziwieniu bez zastanowienia, zgodził się na spotkanie. Od razu wydedukowałam, że nie może to być żaden profesjonalny szantażysta. Wzbudziło to więc we mnie nadzieję, że nie będzie aż tak trudno jak myślałam.
Z ciekawości zapytałam Pana Oszusta jakie wynagrodzenie miał obiecane. I szczerze mówiąc chyba wolałam tego nie wiedzieć... 100 tysięcy w gotówce za śledzenie mojej osoby!!! Po pierwsze kto trzyma w domu tyle gotówki, że nie potrzebuje nawet czasu na zorganizowanie jej?! A po drugie - 100 tysięcy!!! Komuś naprawdę zależy, żeby zamienić moje życie w koszmar...
Nadszedł w końcu czas spotkania... Równo o godzinie 14.00 byliśmy już na miejscu oczekując mojego tajemniczego prześladowcy. Minęło pół godziny jednak nikt się nie zjawił. Zmęczona czekaniem, tracąc nadzieję na rozwikłanie zagadki, nagle zauważyłam, że Pan Oszust z kimś rozmawia. Była to kobieta. Początkowo nie widziałam twarzy, z jej postury dało się jednak wyczytać, że była to dość młoda kobieta.
I wtedy odwróciła się i zobaczyłam jej twarz...
Tak, to była ona, naprawdę ona...
![]() |
| źródło: google grafika |

Komentarze
Prześlij komentarz