Czerwona koperta



źródło: google grafika
Pozwólcie mi, że się przedstawię - jestem zwyczajną nauczycielką, w zwyczajnej szkole podstawowej na przedmieściach. Jak przystało na zwyczajną nauczycielkę, prowadzę zwykłe nudne życie z dnia na dzień. Praca, dom, praca, dom, i znowu praca - nic nadzwyczajnego. 

Czasami zdarzają się jakieś nieoczekiwane sytuacje typu: sąsiadka spod trójki zapuka do mnie, żeby po raz kolejny opowiedzieć mi o następnym chłopaku, który ją porzucił i starać się przekonać mnie, że to właśnie on był tym jedynym i nie może już bez niego żyć. 

Kolejnym z nietypowych zdarzeń w moim życiu są kłótnie moich rodziców. Mimo, że nie mieszkamy już razem, to co najmniej raz w tygodniu otrzymuje telefon od zapłakanej matki, która użala się nad swoim nieudanym małżeństwem. 

Co więcej, do mojej nietypowej „rozrywki” należą oczywiście wydarzenia ze szkoły takie jak: romans żonatego wuefisty z zamężną chemiczką, kłótnie na zebraniach i radach pedagogicznych, a czasem dla odmiany podczas przerwy jakiś dzieciak na korytarzu pobije drugiego o paczkę cukierków. Tak jak już napisałam są to jedyne z nietypowych sytuacji, które przynosi mi los. Zapytacie: ale co w tym takiego nadzwyczajnego? I będziecie mieli zupełną rację: absolutnie nic. 

Już od dawna oszukuję samą siebie, że mam dobrą pracę, która daje mi satysfakcję, duże mieszkanie oraz szczęśliwe i ciekawe życie. Wręcz przeciwnie - jest koszmarne. Nigdzie nie wychodzę, nie mam chłopaka, nie mam przyjaciół, a moją jedyną formą rozrywki staje się dobór koloru rajstop w zależności od nastroju. Dokładnie tak - utknęłam ze swoim życiem w miejscu, jest beznadziejne i nie ma w nim nic co nadawałoby mu jakikolwiek koloryt bądź też dreszczyk emocji. 

Tak właśnie myślałam, aż do dzisiaj, czyli jednego z tych deszczowych i pochmurnych dni, kiedy to jedyną rzeczą, na którą ma się ochotę jest położenie się do łóżka z kartonem pizzy i gorącą herbatą, oglądając nowy serial na Netflixie. 

źródło: google grafika

Tego właśnie dnia wracając z pracy w końcu postanowiłam wyciągnąć pocztę ze skrzynki, ponieważ przypomniało mi się, że listonosz zagroził mi, że przestanie mi dostarczać listy jeżeli tego nie zrobię. Już wiem dlaczego. W skrzynce było tyle listów, że kiedy ją otworzyłam, wysypały się wszystkie na mokrą posadzkę klatki schodowej. Jeden z nich jednak wyraźnie różnił się od innych. Wśród rachunków za prąd i wodę wyłonił się ten jeden, charakterystyczny, w czerwonej kopercie. Z jednej strony zaintrygował mnie, a z drugiej pomyślałam, że to pewnie kolejna kartka świąteczna od cioci z Ameryki. Mimo wszystko, bez dłuższego zastanowienia, postanowiłam go otworzyć od razu, w tej samej chwili. Tak szybko jak go otworzyłam, tak samo szybko wyrzuciłam go z rąk po tym co zobaczyłam. W środku bowiem znajdowały się zdjęcia zamordowanego w lesie mężczyzny, wraz z zakrwawioną kartką z napisem utworzonym z wycinków z gazet „to twoja wina, masz jego krew na rękach”. 

Chciałaś trochę dreszczyku emocji w życiu? - pomyślałam. No to się doigrałaś.


źródło własne

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Un año después

Zasadzka

Persecutor